Brutalne zamieszki wstrząsnęły Francją podczas sobotnich protestów przeciw kosztom życia. Zatrzymano ok. 1200 osób, w tym 855 w samym Paryżu, co policja określiła jako rekord. W Limoges spłonął 143-letni ratusz, a budynki zdewastowano również m.in. w Marsylii i Lyonie. Premier Sébastien Lecornu obwinił o te zdarzenia skrajną lewicę i przestępców.