Stracił dowód, potem przyszły wezwania z Niemiec. Kwoty są kolosalne

Wait 5 sec.

Pan Krzysztof kilka lat temu zgłosił utratę dowodu osobistego i zastrzegł swoje dane. Po latach dostał pismo z urzędu skarbowego w Berlinie i odkrył, że figuruje jako prezes czterech niemieckich spółek. Udało mu się umorzyć sprawę podatku na ponad 360 tys. zł, ale teraz przyszło kolejne wezwanie. Na prawników wydał już fortunę. Materiał Interwencji.