Słowacki urząd bezpieczeństwa (NBÚ) rozebrał fotoradar “NERO R-ONE” i zauważył, że to tak naprawdę jest to rosyjski “CORDON PRO.M” firmy Simicon. W środku znaleziono dwa modemy 3G/4G, w tym jeden nieudokumentowany, a także listę 12 rosyjskich “administracyjnych” numerów telefonów, które nie były widoczne w panelu zarządzania. SMS z jednego z tych numerów, po podaniu ośmiocyfrowego kodu, pozwalał m.in. restartować urządzenie i przełączać modem w tryb online. Połączenie telefoniczne otwierało drogę do zdalnego dostępu (uruchamiało usługi mgetty i pppd). Powyższa ilustracja została syntetycznie wygenerowana z wykorzystaniem sieci neuronowej podczas procesu inferencji modelu generatywnego typu text-to-imageTo nie koniec. Konto roota miało hasło zaszyte w firmware (czyli kolejny backdoor!), a urządzenie wystawiało Telnet oraz SSH i w konfiguracji znajdowały się dwa profile OpenVPN z wbudowanymi hasłami. To wciąż nie koniec :) Secure Boot był wyłączony, a interfejs webowy miał wiele miejsc umożliwiających wykonanie kodu z prawami administratora. Warto też dodać, że słowackie Živé.sk niezależnie wykazało, że hash z certyfikatu NERO R-ONE jest identyczny z hashem rosyjskiego oprogramowania SimFWCordon_V 5.0 z 2020 roku.To wciąż nie koniec — bo na deser zostawiliśmy najlepsze. Jeden z fotoradarów był podłączony do internetu, a każdy mogł podejrzeć obraz z jego kamer, bo dało się go znaleźć na Shodanie. Już w marcu 2026. Był to fotoradar umieszczony przed siedzibą spółki Soitron.Cudowny plan inwigilacji Słowaków przez Rosjan?Brzmi to wszystko bardzo przerażająco, bo przecież fotoradary są instalowane zazwyczaj na głównych drogach i mogą być świetnym narzędziem do inwigilacji. Ale te znaleziska niekoniecznie oznaczają, że fotoradary, które miały być dostarczone Słowakom, były elementem operacji rosyjskich służb specjalnych. Bo karty SIM w modemach nie było.W części zagranicznych mediów ta historia już jest opisywana jako “Słowacy zainstalowali sobie 279 rosyjskich kamer”. Ale to nieprawda — 279 radarów przewidywał pierwotny plan projektu wartego niemal 30 mln euro, ale resort otrzymał od firmy Soitron tylko dwie sztuki i to do testów. Trzecia działała od marca przed siedzibą dostawcy. NBÚ przebadał jedną z tych wypożyczonych sztuk, a po badaniu oba urządzenia usunięto z pilotażu i ministerstwo zapowiedziało zakończenie współpracy z dostawcą. Na koniec warto dodać, że NBÚ ostrzegł nie tylko przed NERO R-ONE produkowanych przez Sodasus, ale również przed urządzeniami Cordon rosyjskiego Simiconu i chorwackiego NEROline. Wiele urządzeń ma “nieudokumentowane” modemy albo mikrofonyNieudokumentowane modemy komórkowe były już przyczyną skandalu związanego z chińskimi ogniwami fotowoltaicznymi (a raczej inwerterami do ich obsługi). Ciekawostką jest to, że takie moduły komunikujące się z siecią telefonii komórkowej — jeśli są aktywne — wcale nie muszą posiadać karty, aby stanowić zagrożenie. O ile ciężko im będzie wytransferować jakieś dane (choć nie jest to niemożliwe) to łatwo będzie im odebrać instrukcję, jeśli w pobliżu znajdzie się nadajnik, z którym się połączą. A taki nadajnik może znajdować się w furgonetce, która po prostu obok obiektu posiadającego tego typu “zainfekowaną” instalację przejedzie. Dodajmy do tego opóźnienie wykonania komendy i mamy perfekcyjny scenariusz na sabotaż. Głośny był też przypadek odkrycia nieudokumentowanego mikrofonu w termostatach Google Nest.To oczywiście najczarniejsze scenariusze. Pytanie, czy bardziej prawdopodobne nie jest to, że producenci wykorzystują płytki drukowane, które “pozwalają na więcej” nie dlatego, że mają niecne zamiary, a po prostu jest to dla nich tańsze i prostsze. Bo zamówili za dużo. Albo po prostu na jednej ogólnej platformie realizują urządzenia o różnych funkcjach (na różnych poziomach cenowych)? Z drugiej strony, takie powody/tłumaczenie to wręcz idealna przykrywka do operacji służb specjalnych. I wracamy do punktu wyjścia ;)