- Nie spotkałem się w swojej karierze z takimi prędkościami na drodze, z jakimi mamy do czynienia w analizowanym wypadku. W Polsce nie ma dróg, na których można rozwijać takie prędkości - powiedział biegły podczas procesu Sebastiana M. Eksperci ds. rekonstrukcji wypadków byli ostatnimi osobami przesłuchanymi w sprawie kierowcy. Jak mówili, BMW oskarżonego jechało z prędkością od 315 do 329 km/h.