Dziewięć osób, w tym amerykański milioner Adam Robinson, jego żona i dwoje małych dzieci, zginęło w katastrofie prywatnego odrzutowca na Florydzie. Samolot, który leciał na Bahamy, runął w pobliżu osiedla mieszkaniowego i stanął w płomieniach. Śledczy ustalili, że maszyna mogła rozpadać się jeszcze w powietrzu. Tuż przed tragedią piloci zgłaszali problemy z pogodą.