Pracownicy czują się zagrożeni, ale ładują dane firm do AI

Wait 5 sec.

Pracownicy firm czują się zagrożeni i tylko 15% firm nie miało incydentu w ciągu ostatniego roku. Ludzie rzadziej niż kiedyś deklarują posiadanie wiedzy w zakresie cyberbezpieczeństwa a jednocześnie ich szefowie i koledzy naciskają na innowacje AI, którym nie zawsze towarzyszy ustalenie łatwych zasad. To tylko część interesujących wniosków jakie przedstawia raport Cyberportret Polskiego Biznesu firm ESET i DAGMA Bezpieczeństwo IT.Jakie naprawdę jest podejście do cyberbezpieczeństwa w polskich firmach? Na to pytanie od dawna starają się odpowiedzieć autorzy tworzonego co roku raportu pt. Cyberportret Polskiego Biznesu. Pisaliśmy już o jego poprzednich edycjach wspominając o tym, że nasze firmy nie są lepsze od FC Barcelony oraz mogą bać sie Rosji i jednocześnie nie mieć antywirusów. Te poprzednie raporty rysowały obraz biznesu, który obserwuje co się dzieje i stara się wpasować w najbardziej nowoczesne trendy, jednocześnie ignorując najbardziej podstawowe problemy bezpieczeństwa (albo – co gorsza – w ogóle ich nie dostrzegając).Tegoroczny raport nieco aktualizuje i poszerza ten obraz. Zanim omówimy najciekawsze wyniki warto wyjaśnić, że badanie będące podstawą tegorocznego raport przeprowadzono na próbie liczącej łącznie 1026 Polaków pracujących przy komputerze co najmniej 3 dni w tygodniu, w tym 457 osób zaangażowanych w obszar bezpieczeństwa. Spośród wymienionych ekspertów 407 pochodziło z firm zatrudniających co najmniej 10 pracowników. W raporcie zaprezentowano wyniki obejmujące wyłącznie ekspertów z tej grupy firm.Incydenty? Każdy je miał!Badania pokazują przede wszystkim, że cyberataki nam… spowszedniały.   Aż 85% firm badanych przez ESET i DAGMA Bezpieczeństwo IT musiało zmierzyć się z jakimś incydentem w ciągu ostatnich 12 miesięcy.  Aż 68% małych przedsiębiorstw, zatrudniających do 50 osób, potwierdziło, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy padło ofiarą cyberataku. W przypadku podmiotów średniej wielkości (od 51 do 250 pracowników) oraz dużych organizacji (powyżej 250 zatrudnionych) odsetek ten był jeszcze wyższy i wyniósł odpowiednio 88% i 85%.I jeszcze jedna ciekawa rzecz – 2/3 firm przyznaje, że zagrożenia są różnorodne i to utrudnia ich wykrywanie. Te najczęściej spotykane prezentuje infografika poniżej.Pracownicy już wiedzą, że mniej wiedzą(?)Co ciekawe zaledwie 14% pracowników czuje się dziś kompetentnie, by radzić sobie z zagrożeniami cyfrowymi, a połowa deklaruje, że w ogóle nie zna zasad związanych z cyberbezpieczeństwem firmy. Jest to o tyle ciekawe, że we wcześniejszych edycjach raportu odsetek pracowników deklarujących posiadanie kompetencji z zakresu bezpieczeństwa był wyższy!— Pracownicy albo nie otrzymują żadnych wytycznych, albo dostają długie, nieżyciowe procedury pisane z perspektywy regulacji i wymogów prawnych. Efekt jest odwrotny od zamierzonego: zamiast pewności działania organizacja wywołuje chaos i poczucie zagubienia. Pracownik zaczyna improwizować albo w ogóle boi się zgłosić incydent, obawiając się błędu lub konsekwencji – tak tłumaczy to zjawisko Paweł Jurek, Business Development Director z DAGMA Bezpieczeństwo IT.AI to jeszcze więcej zamętuNa tę niepewność pracowników nakłada się drugie zjawisko – pęd do używania AI. Zaledwie 8% zatrudnionych rozumie, czym jest “data poisoning”, czyli celowe manipulowanie danymi do nauki algorytmów. Świadomość dotycząca zmanipulowanych materiałów wideo czy audio również jest niska – pojęcie deepfake zna i przyswaja tylko 43% ankietowanych. Co trzeci pracownik bez bicia przyznaje, że w przeszłości dał się nabrać i uwierzył w zmanipulowane materiały wideo lub grafiki typu deepfake. Jakby tego było mało, kolejne 23% potwierdza, że padło ofiarą innych sfałszowanych treści. Tu oczywiście musimy mieć na uwadze, że ludzie deklarujący nabranie się paradoksalnie wykazali się świadomością i zdolnością do samokrytyki, a z punktu widzenia dezinformacji o wiele gorsza jest pewność siebie.Teraz uwaga – aż 35% pracowników korzystających ze sztucznej inteligencji podjęłoby próbę obejścia firmowych blokad publicznych narzędzi LLM. To uwidacznia rosnące napięcie w organizacjach pomiędzy dążeniem personelu do maksymalizacji efektywności a wymogami w zakresie cyberbezpieczeństwa.I teraz najlepsze – 10% ankietowanych przyznało, że  udostępnia otwartym modelom AI wrażliwe dane firmy. To skłoniło autorów raportu do stworzenia portretu osoby określanej jako “nieostrożny innowator”. To typ, którego szefowie uwielbiają za produktywność, a admini i spece od security najchętniej odcięliby od kabla. Taki człowiek ma absolutnego bzika na punkcie AI, testuje na potęgę wszystko, co wpadnie mu w ręce – od niesprawdzonych narzędzi w wersjach alfa po niszowe generatory. Dla niego liczy się jedno: ma być szybko i efektywnie. „Sztywne” procedury korporacyjne i bezpieczny, zatwierdzony ekosystem chmurowy tylko go krępują. Zwykle jest to pracownik młody, zatrudniony gdzieś w marketingu i PR, w dużej firmie i na pracy zdalnej. Według raportu, nieostrożni innowatorzy mają przeciwników w postaci “strażników AI”. To doświadczony spec od security, który zamiast spać spokojnie, z przerażeniem obserwuje, jak sztuczna inteligencja wywraca do góry nogami bezpieczeństwo jego firmy. Widzi zbliżające się wielkimi krokami zagrożenia, ale w starciu z korporacyjną machiną jest całkowicie bezbronny.I jeszcze jedno – tylko 28% firm ma zaufaną bazę narzędzi udostępnianą pracownikom.Ransomware? Lepiej tego nie przemilczeć!Jeśli chodzi o bardziej tradycyjne, ale jednak wysoce problemowe zagrożenia to streścimy wam najciekawsze ustalenia raportu.45% ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa przyznaje, że w ostatnich 12 miesiącach wzrosła liczba cyberataków, z którymi mieli do czynienia.36% firm doświadczyło ataku phishingowego.14% badanych firm doświadczyło w ciągu 12 miesięcy ataku ransomware.Tu jednak wkracza kolejny problem z ludźmi. Raport ESET i DAGMA Bezpieczeństwo IT wspomina o “milczącym ogniwie bezpieczeństwa” czyli o człowieku, który widzi incydent i go nie zgłasza. W raporcie czytamy. 16% pracowników, którzy na swoim służbowym sprzęcie napotkało incydent bezpieczeństwa, zdecydowało się zachować tę informację wyłącznie dla siebie. (…) Kolejnym paliwem dla tego niebezpiecznego zjawiska jest ogromna luka w edukacji technologicznej. Zespoły często nie raportują zagrożenia nie tylko ze strachu, lecz także dlatego, że zupełnie nie potrafią go poprawnie rozpoznać. Niepokojącym dowodem tego stanu rzeczy jest fakt, że jedynie 17% badanych w ogóle wie, czym jest ransomware, czyli obecnie jedno z najbardziej destrukcyjnych zagrożeń. Kiedy pracownik nie ma pojęcia, czym jest próba ataku szyfrującego, niemal na pewno zignoruje nietypowe anomalie systemu.Beniamin Szczepankiewicz z ESET sugeruje, że w tej sytuacji nie można polegać tylko na ludziach.Organizacja powinna wdrożyć warstwowy system, który automatycznie zbiera dane, koreluje zdarzenia i wykrywa anomalie. Systemy klasy SIEM czy EDR/XDR sprawiają, że firma nie działa po omacku, lecz zyskuje realny obraz sytuacji w swojej sieci – mówi SzczepankiewiczKwestia suwerenności i zgodnościCiekawym fragmentem raportu ESET i DAGMA Bezpieczeństwo IT jest rozdział dotyczący suwerenności technologicznej. Autorzy raportu twierdzą, że na fali geopolitycznego zamieszania wyłonił się nowy typ decydenta. Taki, który  doskonale wie czym pachnie trzymanie wszystkich informacji u jednego azjatyckiego lub amerykańskiego dostawcy, dlatego proaktywnie szuka sprawdzonych rozwiązań od dostawców z podwórka europejskiego.Blisko 50% przedsiębiorstw wprost wskazuje, że z zadowoleniem przyjęłoby oficjalne wytyczne oraz czytelne ramy certyfikacji opracowane przez podmioty państwowe, takie jak NASK czy Ministerstwo Cyfryzacji. Dla biznesu kluczowe są dziś jednoznaczne sygnały oraz formalne gwarancje, że wdrażane przez nich systemy ochrony informacji idealnie wpisują się w aktualną strategię rządu. Eksperckie wsparcie ze strony administracji publicznej jest obecnie traktowane jako fundament bezpiecznej transformacji cyfrowej. Bez takiej pomocy cały proces grozi chaotycznym, kosztownym i mało wydajnym działaniem po omacku.Niemniej – co ciekawe – 37% ekspertów nie wie czy ich firma podlega pod Ustawę o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa.Raport ESET i DAGMA Bezpieczeństwo IT przytacza przykłady firm, które w trakcie negocjacji podnoszą kwestie audytowania i zgodności z normami prawnymi. Regulacje napędzają więc cyberbezpieczeństwo działając jak system naczyń połączonych. Jeden podmiot wymaga uporządkowania spraw bezpieczeństwa od drugiego podmiotu.Panie! To kosztuje!Jeszcze jednym ciekawym wątkiem ujętym w raporcie jest kwestia… pieniędzy. Szkoda wam kasy na EDR? Wielu firmom szkoda, a tymczasem raport słusznie przywołuję historię cyberataku na polski sektor energetyczny z grudnia 2025 roku, w którym celem była m.in. duża elektrociepłownia. Atak miał charakter destrukcyjny i był poprzedzony długotrwałą infiltracją, kradzieżą danych oraz uzyskaniem dostępudo kont uprzywilejowanych. W momencie próby uruchomienia złośliwego oprogramowania typu wiper kluczowe okazało się jednak rozwiązanie klasy EDR, Jednak czy każdy go potrzebuje? Trudno powiedzieć i tu wjeżdża… analiza ryzyka!Koszty cyberataku wykraczają daleko poza oczywiste przestoje systemów. Dochodzą do nich dodatkowe godziny  pracy zespołów IT, utrata kluczowych danych tj. bazy klientów, dokumentacji technologicznej czy historii zamówień, a także potencjalne kary wynikające z RODO czy UKSC. Część z tych strat jest bezpowrotna, część można odzyskać jedynie płacąc okup. Znając skalę ryzyka, organizacja może racjonalnie ustalać priorytety ponieważ nie da się zabezpieczyć wszystkiego jednocześnie – mówi Dawid Zięcina z DAGMA Bezpieczeństwo IT.Taaaak… warto zrobić analizę ryzyka i dopiero potem wydawać kasę!Poza tym gorąco zachęcamy do przejrzenia raportu Cyberportret Polskiego Biznes 2026Niniejszy artykuł to materiał sponsorowany, za jego publikację otrzymaliśmy wynagrodzenie.