Dyrektor szpitala wpadł za 137 km/h, dzwoni do starosty, on do zastępcy komendan

Wait 5 sec.

W tle śledztwa jest policyjny układ, w którym za flaszkę, drewno do kominka czy rabat na płyn chłodniczy miało się załatwiać ulgowe traktowanie na drodze: bez mandatu, bez punktów, z ingerencją w kontrolę. Z akt wynika też, że na komendzie działał kod pogodowy do oznaczania krewnych i znajomych".