Puste szpitale? Gdzie są ci wszyscy pacjenci z koronawirusem?

Wait 5 sec.

D. RodriguezSott.net1 kwietnia 2020 r.[Szpitale w Nowym Jorku przygotowują się na gwałtowny wzrost liczby pacjentów – Zwróćcie uwagę na datę. To już 11 dni i ludzie zastanawiają się, gdzie oni są….]Na Twitterze popularność zdobył hashtag #FilmYourHospital [SfilmujSwójSzpital]. W czasie gdy jedna trzecia światowej populacji żyje w „izolacji”, niektórzy zaczęli radzić sobie z klaustrofobicznym niepokojem odwiedzając lokalne szpitale, żeby nagrać wyrywki chaosu, którego się tam spodziewali: pokazać, jak rozszalała się zabójcza pandemia i tym podobne obrazki. Zaskakujące jest jednak to, że ludzie znajdują w większości nietypowo ciche, nieprzeładowane szpitale. Niektóre sprawiają wręcz wrażenie – wybaczcie grę słów – śmiertelnie cichych.Może być tak, że ludzie widzą obecnie puste, ciche szpitale, bo przypadki Covid-19 (podejrzewane lub potwierdzone) są kierowane – póki co – tylko do wytypowanych placówek. Miałoby to sens z epidemiologicznego punktu widzenia – dobrze by było „umieścić” przypadki w jak najmniejszej liczbie „punktów zapalnych”, bo przecież same szpitale dość szybko stają się istotnym źródłem infekcji. Czy ktoś widział raporty lub dyrektywy wydane w sprawie takich posunięć administracyjnych? Ja jeszcze nie. Z większość doniesień o gotowości szpitali można wywnioskować, że wszystkie placówki medyczne, przynajmniej w miastach, spodziewają się „lada dzień przepełnienia”.Jednym z pierwszych klipów #FilmYourHospital był filmik niemieckiego reportera Billy’ego Sixa pod tytułem „Mediziner gegen Medien Es gibt keine gefährliche Corona Pandemie” [Lekarze kontra media. Nie ma żadnej groźnej pandemii koronawirusa]. Na początku wizyty w jednym z najbardziej obłożonych szpitali w Berlinie Six mówi, że skierowała go tam administracja innego szpitala, twierdząc, że to „tam wysyłają przypadki Covid-19”. Jednak zamiast natknąć się na personel medyczny pilnie uwijający się przy chorych na Covid-19, jak można by się było spodziewać, zastał w szpitalu wyjątkowo spokojną atmosferę.Film Sixa zawiera krótkie ujęcia z jego wizyty w berlińskim „szpitalu dla Covid-19”, ale większość jego treści to kolaż wywiadów z lekarzami i wirusologami z Niemiec, Włoch i innych krajów, kwestionujących założenia leżące u podstaw „pandemii covid-19”. Co ciekawe, kopie tego filmu były usuwane przez YouTube za „łamanie zasad”, chociaż po obejrzeniu go trudno doszukać się czegoś, co mogłoby w jakikolwiek sposób być kontrowersyjne. No może poza tym, co puste szpitale przeznaczone na „Covid-19” mogą oznaczać w zestawieniu z narracją „pandemii koronawirusa”…  Podobno wciąż krąży na YouTube (tu [już zdjęty] i tu [też zdjęty]), ale może nie potrwać to długo, bo cenzorzy wciąż usuwają jego kopie. [Jeśli zamieszczone powyżej wideo podzieli los innych kopii, można je jeszcze obejrzeć na BitChute i na Brighteon]Poniżej kilka klipów z miejsc, które według relacji mass mediów są „zapełnione chorymi na covid-19” – och nie, są „strefami wojny” – a w rzeczywistości okazują się dość spokojne. Klipy pochodzą z 3 stanów USA, które według najnowszych oficjalnych statystyk mają „największą liczbę przypadków Covid-19”:Nowy Jorkhttps://twitter.com/Curious_Normie/status/1245200161048915969?s=20[1. Nie wiemy, po prostu zakładamy, że mają tego wirusa2. Elmhurst, epicentrum epidemii] https://twitter.com/Think4Yoursel13/status/1244289109130166274?s=20[Wczoraj wieczorem przejechaliśmy obok centrum medycznego Mt. Sinai Queens w NJ, żeby zobaczyć tę „apokaliptyczną sytuację” w środku i na zewnątrz, o czym tak głośno było w lokalnych, krajowych i zagranicznych mediach. Faktycznie ogromne zamieszanie, nieprawdaż?] New Jerseyhttps://twitter.com/HepBvaccine/status/1245126751040274435?s=20[Szpital Św. Piotra w New Brunswick, wtorek, 31 marca, 4 po południu. 30 minut i żadnej karetki. Poczekalnia pusta. W recepcji powiedziano, że mają jakichś pacjentów z covid, ale nie ujawnią, ilu.] Kaliforniahttps://twitter.com/ProSeWeStand/status/1244797091332800513?s=20[Właśnie zajrzałam do dwóch szpitali w LA, tych „stref wojny”, jak zapewniają media. Jest w nich bardzo cicho i są PUSTE. Nie mówi się nam prawdy.Te szpitale nie chcą być filmowane i odnoszę wrażenie, że pracownicy nie mają wyboru. Odwiedziłem 7 szpitali i we wszystkich poczekalnie na oddziale ratunkowym były prawie albo zupełnie puste, puste też były namioty przeznaczone na testowanie. Poniżej Long Beach Memorial Hospital, chyba tylko jedna osoba jest w poczekalni.]W najlepszych okresach, a zwłaszcza w sezonie grypowym, szpitale są pełne pacjentów oczekujących na zabiegi, badania i wiele innych usług medycznych, które – choć nie zawsze ratujące życie – są ważne dla społeczeństwa. Tych pacjentów obecnie się nie obsługuje. Zazwyczaj w co bardziej obłożonych szpitalach widzimy też pełne poczekalnie i zapracowany personel oddziałów ratunkowych zajmujących się nagłymi wypadkami. Wszystko to zostało „wstrzymane”, żeby zająć się tą „pandemią”… tylko gdzie ona jest?W szpitalach od czasu do czasu faktycznie zdarza się „krytyczne przeciążenie”. W styczniu 2018 roku Time informował o epidemii grypy sezonowej w USA „w skali, jakiej pracownicy szpitala nigdy wcześniej nie widzieli”:Przepełnione chorymi na grypę szpitale leczą pacjentów w namiotachEpidemia grypy w sezonie 2017-2018 wywołała wzrost liczby pacjentów szpitali i oddziałów ratunkowych w każdym stanie, a centra medyczne reagują wprowadzając środki nadzwyczajne: prosząc personel o pracę po godzinach, ustawiając namioty polowe, ograniczając wizyty przyjaciół i rodziny oraz odwołując planowane operacje – by wymienić tylko kilka z nich.„Nasza placówka pęka w szwach, ilość pacjentów jest z całą pewnością większa niż w poprzednich sezonach grypowych” – powiedział dr Alfred Tallia, profesor i dyrektor ośrodka Medycyny Rodzinnej w Robert Wood Johnson Medical Center w New Brunswick, w stanie New Jersey. „Jestem lekarzem od 30 lat i od dobrych 15-20 lat nie widziałem tylu przypadków grypy i zachorowań grypo-podobnych, co w tym roku”.Tallia powiedział, że w ciągu ostatnich trzech tygodni jego szpital „ledwo sobie radzi” ze zwiększoną liczbą chorych. Zapełnione pacjentami są również szpitalne oddziały ratunkowe, a jego przychodnie mają zapełniony terminarz wizyt.Rzecz jasna, dwa lata temu nikt nie sugerował „izolacji” całej ludności USA, żeby „zapobiec nadmiernemu obciążeniu szpitali”. Ale z wyjątkiem epidemii grypy sezonowej, która zapełnia szpitale chorymi, powinniśmy pamiętać, że – nawet jeśli szpitale wydają się być „przepełnione” – w rzeczywistości mogą nie być.W styczniu 2018 roku Los Angeles Times opublikował raport, informujący o sytuacji szpitali w Los Angeles w czasie tej samej, wcześniej wspomnianej epidemii grypy na przełomie 2017 i 2018 roku:Kalifornijskie szpitale zmagają się ze szturmem zagrypionych pacjentówPod koniec grudnia Ana Oktay zgłosiła się do szpitala z powodu trudności z oddychaniem, gorączki sięgającej prawie 39 stopni i kaszlu, który nie chciał ustąpić.Spodziewała się, że lekarze wykryją u niej zapalenie płuc lub zapalenie oskrzeli.„A oni zwyczajnie: to tylko grypa typu A. Wszędzie jej pełno” – powiedziała 49-letnia Oktay.Wirus grypy typu A, znany jako H3N2, wywołuje u mieszkańców Kalifornii tak dokuczliwe dolegliwości, że w ostatnich tygodniach tysiące ludzi zgłosiło się do szpitali.„Leżałam plackiem w łóżku przez 10 dni” – powiedziała Oktay, mieszkanka Palms. „Była to bez dwóch zdań najgorsza grypa w moim życiu”.Ogromna liczba chorych nadwyręża też personel szpitali, zmagający się z czymś, co może się okazać najgorszą w tej dekadzie epidemią grypy sezonowej w Kalifornii.Szpitale w całym stanie rozsyłają karetki, ściągają pielęgniarki z innych stanów i zabraniają dzieciom odwiedzać swoich bliskich z obawy, że będą roznosić grypę. Inne odwołują planowe operacje i stawiają na parkingach namioty, by ustalać kolejność leczenia hord pacjentów z grypą.Rozsyłanie karetek i ściąganie pielęgniarek? To brzmi, jakby naprawdę było wtedy źle.Ale czy faktycznie było?Producent filmu dokumentalnego „Vaxxed” i dziennikarz Del Bigtree udał się do szpitali, które według LA Times zostały w tym miesiącu wypełnione pacjentami, żeby osobiście zobaczyć, jak się przedstawia sytuacja:@latimes and contact reporter @skarlamangla Flu Fear Mongering exposed. pic.twitter.com/hyivY8ld9F— The HighWire (@HighWireTalk) January 22, 2018 Wygląda na to, że LA Times zrobił szum wokół problemów szpitali z radzeniem sobie z grypą, żeby promować szczepionki przeciw grypie. Jest to jeden z niezliczonych przykładów na to, dlaczego nie możemy sobie pozwolić na ślepe ufanie doniesieniom medialnym na temat zagrożeń zdrowotnych, czy czegokolwiek innego.Dzisiaj regiony z małą liczbą stwierdzonych przypadków koronawirusa (w tym wiele bez) postawiły swoje szpitale w „stan pogotowia Covid-19”. Takie rozwiązania nie pomogą pozostałej części populacji, czyli ponad 80 procentom tych, u których zakażenie przebiegać będzie łagodnie lub bezobjawowo, a którzy mimo wszystko wymagają opieki medycznej w leczeniu innych przewlekłych chorób. Pewnie, jeśli zgłosisz się z raną postrzałową lub przywiezie cię karetka, to raczej zostaniesz zbadany przez lekarzy. Tylko uważaj, żeby cię nie zaklasyfikowano jako „pacjenta z Covid-19”, co najwyraźniej przytrafiło się tym ludziom:Prasa naprawdę chce, żeby ludzie myśleli, że złapali koronawirusa i z tego powodu umarli. Tak więc, czy przypadkiem fałszywe historie rozsiewane w mediach i przekształcanie szpitali w „centra walki z Covid-19”, nie mają na celu wywołania wrażenia, że sytuacja „wymknęła się spod kontroli”?Ocena tego, czy sytuacja „wymknęła się spod kontroli”, zależy od kontekstu. Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja w zachodniej opiece zdrowotnej od wielu lat jest „poza kontrolą” – lub mniej hiperbolicznie, „funkcjonuje poniżej optymalnych wskaźników”. W grudniu 2012 roku Guardian napisał o szpitalach w Wielkiej Brytanii:Niedobór łóżek w szpitalach, które pękają w szwach, osiągnął niebezpieczny poziomJak wynika z autorytatywnego raportu opartego na wewnętrznych danych NHS [Narodowej Służby Zdrowia], szpitale „pękają w szwach”, a liczba pacjentów zajmujących łóżka sięga „niebezpiecznego” pułapu, co skutkuje tym, że personelowi z ledwością udaje się zachować bezpieczeństwo i standardy opieki nad chorymi.Według oficjalnych statystystyk, zestawionych przez firmę informacyjną Dr Foster, która jest w połowie własnością rządu, wskaźnik obłożenia szpitali często znacząco przekracza 85%, czyli pułap, do którego pacjenci mogą liczyć na dobrą opiekę bez ryzyka zagrożeń dla ich zdrowia.Analiza wykazała również, że śmiertelność w kilkunastu szpitalach w Anglii jest na „niepokojąco wysokim poziomie”. W 12 z nich śmiertelność przekroczyła przewidywany poziom w dwóch spośród czterech szpitalnych zestawień śmiertelności.Lekarze z dłuższym stażem ostrzegają, że wyniki tych badań odzwierciedlają ich coraz bardziej dramatyczne apele o zwiększenie liczby łóżek w związku z rosnącą liczbą nagłych przypadków oraz że nagminne przekraczanie 85-procentowego limitu skutkuje tym, że pacjenci – zwłaszcza osoby starsze – są rozsyłani po okolicznych szpitalach. Brak łóżek na oddziałach specjalistycznych powoduje, że pacjenci leżą na oddziałach, których personel może nie być przygotowany do zapewnienia im wymaganej opieki. Z powodu tego „przepełnienia” odwoływane są niektóre operacje, jak informują ordynatorzy.To było 8 lat temu. Od tamtego czasu generalnie nic się nie zmieniło na lepsze z powodu corocznego uszczuplenia budżetu i ograniczania dostępnych usług. Sytuacja w Wielkiej Brytanii jest podobna do sytuacji w wielu innych krajach. A zatem, gdyby Covid-19 naprawdę powodował przepełnienie, w szpitalach nie byłoby miejsca na hordy ludzi, którzy – jak utrzymują media –potrzebują (lub „lada moment będą potrzebować”) błyskawicznej interwencji z użyciem respiratorów, ratującej im życie. Co ciekawe, podczas gdy mówi się, że te szpitale są przeciążone i cierpią na niedobór personelu, to zwalnia się ich pracowników! Ale bez obaw, hordy nadciągają.Czy to możliwe, że nie widzimy zatłoczonych szpitali wypełnionych po brzegi pacjentami z Covid-19, ponieważ dla większości ludzi wirus SARS-Cov-2 nie jest śmiertelny? Większość zarażonych przechodzi go bezobjawowe lub ma bardzo łagodne objawy. Jak informowaliśmy od samego początku tego fiaska, liczby użyte do obliczenia wskaźników śmiertelności, podawanych przez WHO, rządy wielu krajów i media, po prostu się nie zgadzają. Wskaźniki zakażeń i zgonów, (pewnie często) niesłusznie przypisywanych temu wirusowi, nie są nawet zbliżone do poziomu, który pozwalałby obiektywnie twierdzić, że wypełnia się scenariusz „olaboga, apokalipsa, wszyscy umrzemy!”.Tak więc po tygodniach czarnowróżenia i bicia na alarm my wciąż czekamy. Im dłużej potrwa ta farsa, tym więcej ludzi będzie kwestionować poczynania władzy. I powinni, tym bardziej, że właśnie bierzemy udział w masowym eksperymencie psychologicznym, dobrowolnie zgadzając się na bezterminowy areszt domowy.To, co głoszą mass media i nasze rządy, wydaje się całkowicie sprzeczne z faktami. Nasze podstawowe wolności i prawa są nam odbierane z powodu zupełnie bezzasadnej reakcji na pojawienie się wirusa, który jak dotąd nie okazał się tak śmiertelny, jak nam powiedziano. Jeśli trwa prawdziwa pandemia, powinniśmy widzieć dużo więcej materiałów o przepełnionych szpitalach ze źródeł innych niż media głównego nurtu, wykorzystujące stare nagrania z Bergamo we Włoszech oraz przerażające wskaźniki śmiertelności dla podtrzymania dramaturgii. Ale takich materiałów nie widać.Tłumaczenie: PRACowniA