Zaczęło się od grupy "Łowcy falsyfikatów" gdzie pewna "firma" Lebiedzinski Lab zarzucała domom aukcyjnym i prywatnym kolekcjonerom, że ich monety to fałszywki. Jednocześnie właściciel twierdził że monety należy wysłać... do niego. I tu się robi ciekawie. Bo prawda okazała się zupełnie inna.