Rynek nieruchomości znowu próbuje odpalić narrację o ożywieniu. W telewizji słyszymy o wzroście cen mieszkań, większej liczbie wniosków kredytowych i optymistycznych prognozach. Problem w tym, że obok tych materiałów pojawia się stare pytanie: kto to mówi, na czyich danych i w czyim interesie?