W Białymstoku rozpoczęła się walka o życie 36-letniej pani Justyny i jej nienarodzonego dziecka. Miała trwać przez kolejnych 20 dni, a w akcję ratunkową zaangażowanych było 70 osób. "Mimo 42 lat doświadczenia jako anestezjolog, nigdy nie miał do czynienia z tak skomplikowanym przypadkiem."